Siem Reap, godzina piąta rano. Tuk-tuk przecinał miasto wyjątkowo sprawnie i zgrabnie. Lawirował pomiędzy samochodami i innymi tuk-tukami zapakowanymi po brzegi turystami.

Siem Reap, godzina piąta rano. Tuk-tuk przecinał miasto wyjątkowo sprawnie i zgrabnie. Lawirował pomiędzy samochodami i innymi tuk-tukami zapakowanymi po brzegi turystami. Kuliłam się z zimna i sennym okiem spoglądałam na spowite w mroku miasto, które swoim stałym rytmem witało nowy dzień. Zerkałam na świeże bagietki, pozostałość po kolonialnej przeszłości Kambodży i na sprzedawców rozstawiających swoje stoiska. Mimo wczesnej pory na ulicach miasta było tłoczno. Wszyscy zmierzaliśmy w kierunku największej atrakcji turystycznej Kambodży – kompleksu świątyń Angkor.

Angkor Wat

Do Angkor Wat dotarliśmy przed świtem. W półmroku przemierzaliśmy drogę do głównej bramy świątyni, oświetlając sobie drogę latarkami. Brzegi stawu, znad którego rozciąga się najpiękniejszy widok o wschodzie słońca, utkane były statywami. Ludzie tłoczyli się w poszukiwaniu tego jednego, jedynego kadru. Delikatna mgła zawisła nad wodą tworząc niezwykłą atmosferę. Miarowy rechot żab przerywały co chwila strzały migawek. Pomimo ogromnej ilości turystów, ruiny antycznego królestwa Angkoru to miejsce magiczne.

Kompleks świątyń Angkor reprezentuje całą gamę sztuki i architektury Khmerów od IX do XIV wieku. Jest to jedno z najważniejszych stanowisk archeologicznych w Azji Południowo-Wschodniej. Rozciąga się na około 400 kilometrów kwadratowych i składa się z kilkudziesięciu świątyń zdobionych płaskorzeźbami wykonanymi z najwyższą dbałością o detal.

Największą i najlepiej zachowaną świątynią jest Angkor Wat. Pierwotnie zbudowana została jako świątynia hinduska poświęcona bogu Wisznu. Później została przekształcona w świątynię buddyjską. Przechadzaliśmy się zacienionymi korytarzami, wspinaliśmy stromymi schodami i z autentycznym zachwytem podziwialiśmy misterną pracę rzeźbiarzy, którym za popełnienie najmniejszego nawet błędu groziło ucięcie dłoni.

Codziennie o tej porze swoją prawdziwą ucztę mają mieszkające w okolicach świątyni małpy. Wygrzebują z koszy na śmieci wyrzucone przez turystów owoce i resztki po śniadaniu. Michał robiąc zdjęcia wschodu słońca musiał walczyć z małpą, która wspięła się po nim i ukradła nam wodę z plecaka.

Angkor Thom

W świątyni Bayon między murami prześwitują ostatnie promienie zachodzącego słońca. Krążymy pomiędzy murami, zmęczeni i oniemiali z wrażenia. Bayon znajduje się w samym centrum dawnego miasta – ostatniej stolicy imperium khmerskiego – Angkor Thom. Miasto zostało wybudowane pod koniec XII wieku przez króla Dżajawarmana VII.

Bayon jest jedną z najbardziej tajemniczych i potężnych budowli religijnych. Świątynię zdobią 54 prasaty, czyli wieże, z których spoglądają, w czterech różnych kierunkach trzymetrowe, kamienne twarze.

W pobliżu świątyni Bayon natknęliśmy się na uroczą małą świątynię Preah Paliliay.

Ta Phrom

Dawno temu zobaczyłam gdzieś zdjęcie ruin porośniętych mchem i oplecionych konarami drzew. Pamiętam, że zrobiło to na mnie ogromne wrażenie i od tamtej pory marzenie o odwiedzeniu i zobaczeniu tego miejsca na własne oczy tliło się gdzieś w mojej głowie. Od tamtej pory myśląc o Kambodży, oczami wyobraźni widziałam właśnie te konary wczepiające się w mury i zacienione alejki. Moje marzenie spełniło się, gdy odwiedziliśmy świątynię Ta Prohm.

Do bram świątyni dotarliśmy wcześnie rano, tuż przed otwarciem. Nad głowami głośno krzyczały papugi, a w powietrzu unosił się subtelny zapach kadzideł. W ciągu dnia świątynię zalewają masy turystów i ciężko jest wówczas przecisnąć się do najpiękniejszych zakątków. O poranku jest przyjemnie, pusto i cicho.

Bantai Srei

Żar lał się z nieba, a my przeciskaliśmy się przez gęsty tłum turystów. Zrobienie zdjęcia bez człowieka (lub telefonu na kiju) w kadrze graniczyło z cudem i wymagało sporych pokładów cierpliwości. Moja szybko się wyczerpała, mniej więcej w momencie gdy dostałam wspomnianym kijem po głowie.

Bantai Srei, mimo tego iż niewielka i zatłoczona, zrobiła na nas ogromne wrażenie. Mury z czerwonego piaskowca pokrywają drobne i misternie rzeźbione ornamenty.

Świątynia powstała w X wieku, ku czci hinduskiego boga Shiva. Została ponownie odkryta dopiero w 1914 roku. Od tego czasu świątynia była regularne grabiona i dewastowana. Wiele cennych figur lub płaskorzeźb zostało skradzionych. Co ciekawe, betonowe repliki użyte podczas renowacji w późniejszym czasie, również padły ofiarą kradzieży.

źródła