White Sand Dunes

Godziny największego upału dawno już minęły, ale piasek nadal parzył nam stopy. Rozgrzane powietrze falowało nad ziemią. Ciepły wiatr dmuchał kłującymi drobinkami piasku w twarz. Czułam się trochę tak, jakbym nachylała się nad gorącym piekarnikiem. Mimo upału wybraliśmy się na White Sand Dunes, wydmy oddalone o kilkadziesiąt kilometrów od nadmorskiego kurortu Mui Ne.

Wiatr wiejący znad oceanu tworzył na piasku charakterystyczne wzory. Znalezienie niezadeptanych miejsc wcale nie było takie trudne, ale wymagało też sporego wysiłku. Piasek skrzypiał nam pod stopami, gdy wspinaliśmy się zasapani po stromych pagórkach tylko po to, by chwilę później zbiegać z nich na złamanie karku. Bo co innego można robić na wydmach?

Można jeździć na quadach. My jednak sobie odpuściliśmy, bo na co dzień mamy więcej wrażeń z motocyklem, niż byśmy sobie tego życzyli. Ogłuszający ryk silników skutecznie zachęcił nas do zrobienia kilku kroków dalej i poszukania cichszego miejsca. Szukaliśmy w tym miejscu spokoju, na próżno. Hałas niósł się pomiędzy pagórkami i zupełnie nie pasował nam do tego pustego i jałowego miejsca.

Nigdy wcześniej nie byliśmy na pustyni i prawdopodobnie dlatego to miejsce zrobiło na nas ogromne wrażenie. Wydmy rozbudziły w nas pragnienie znalezienia się choć raz w życiu na prawdziwej pustyni, takiej ciągnącej się po horyzont.

Red Sand Dunes

W pobliżu Mui Ne znajdują się również Red Sand Dunes, wydmy z piaskiem w kolorze wpadającym w pomarańcz, który przybiera czerwonawy odcień o zachodzie słońca. To miejsce nie są tak spektakularne jak poprzednie, ale nadal jest bardzo fotogeniczne.

Fairy Stream

W przerwie na tarzanie się w piasku wybraliśmy się na spacer po Mui Ne i tym sposobem, czyli przez zupełny przypadek, trafiliśmy na malowniczy kanion, który nosi wdzięczną nazwę Fairy Stream. Po spławieniu wyrostka, który chciał od nas wyłudzić kilka dolców za wstęp, zeszliśmy do strumienia. Szczerze mówiąc, nie nastawialiśmy się na nic szczególnego, ale po zaledwie kilku krokach okazało się, że miejsce jest absolutnie przepiękne. Brodziliśmy po kostki w przyjemnie chłodnym strumieniu, przystawaliśmy na zdjęcia i wspinaliśmy się na górki z czerwonego piasku.